Śmieszna sprawa z oponami.
Każdy użytkownik pojazdów spotkał się z problemem dziurawej opony. Dziura powstała na skutek “równej” nawierzchni polskich dróg ekspresowych lub po prostu przebił ją zazdrosny sąsiad. Niezdatna do jazdy opona, to jak się okazało później koszt sporej ilości czasu, energii i pieniędzy. Sprawa wyglądała tak. Obok mojego miejsca zamieszkania, dosłownie za płotem jest spory serwis opon. Mają tam wszystko, łącznie z zachłannymi pracownikami. Chciałem po prostu kupić oponę najtańszą jak to tylko możliwe, aby służyła za zapasowa. Człowiek odpowiedzialny za sprzedaż, wyszedł ze mną do samochodu, aby zobaczyć jaką oponę należy założyć. Przypominam, mieszkam, wychowałem się i żyć będę w Polsce. Ponieważ miałem założone opony firmy z najwyższej półki, ów sprzedawca mówi do mnie: “No tak, widzi Pan, musimy założyć oponę z tej samej firmy, bo na jednej osi musi być taka sama opona”. Poszedłem z nim do biura sprawdzić cenę takiej opony. Super! Specjalnie dla mnie znalazł ofertę za jedyne 450 zł. Myślę sobie – dużo. Pytam się sprzedawcy, czy nie można by jakiejś tańszej poszukać, założyć na zapasowa, a tą z zapasowej, która jest tej samej firmy co pozostałe założyć na normalne koło? ” w odpowiedzi usłyszałem – “No wie Pan, jak Policja Pana złapie to może być mandat” podziękowałem, powiedziałem, że się zastanowię i wyszedłem. Raczej mi się nie zdarzyło, żeby Policja sprawdzała czy na jednej osi są opony tego samego producenta, jeśli już to chyba czy mają ten sam bieżnik. Dziwne… Kupiłem o wiele tańszą oponę, bo od czego mamy internet i wyszukiwarki. Dwa dni później, otrzymałem kurierem towar, zapakowałem do bagażnika, jadę 100 metrów za bramę do innego serwisu i proszę o zamianę opon. Akurat tak się zdarzyło, że mieszkam w okolicy, której jest kilku mechaników. Wchodzę do kanciapy, pytam się osoby tam przebywającej, czy mogliby mi zamienić opony itd. Facet wstaje, bierze telefon dzwoni do szefa i pyta, kiedy oni mogą zrealizować tą usługę. Wraca po 5 min do mnie (jest środa) i mówi, że najwcześniej to oni mogą mi to zrobić w poniedziałek, ponieważ muszą uruchomić maszyny itd. a jest połowa października, sezon zmiany opon z letnich na zimowe. Dziwne… Pojechałem do trzeciego, ale tutaj sprawa jasna jak słońce: “Ja się tym nie zajmuję” podziękowałem i pojechałem. Wymieniłem 500 metrów dalej u wulkanizatora przy głównej trasie na Kielce z Krakowa. Koszt z wymianą wentyla 40zł. I można… ?
Jeszcze tylko jedna kwestia, którą dodam a wydaje mi się jeszcze bardziej ciekawa to fakt, że Ci dwaj mechanicy Pan z kanciapy i Pan “Ja się tym nie zajmuję” na pytanie: – A gdzie tu najbliżej jest jakiś serwis, który mi te opony pozamienia? kierowali do swojej konkurencji, serwisu gdzie chcieli mnie naciągnąć na 450 zł plus oczywiście opłata za pracę wulkanizatora.
Serdecznie nie polecam: Serwis opon PointS Nowakowski & Szymański przy ul. Bociana 18 w Krakowie.
Serdecznie polecam, miła i szybka obsługa – Auto-serwis całodobowa wulkanizacja Firma Garrison przy Aleja 29-go Listopada 153 Kraków.
O tych dwóch co im się nie chciało nie warto pisać .